(NIE)DOBRE CZASY DLA POLSKIEJ ENERGETYKI WIATROWEJ
Początki funkcjonowania farm wiatrowych w Polsce nie należały do najlepszych, głównie z tego względu, iż w celu ograniczenia funduszy inwestorzy kupowali używane turbiny z Danii i Niemiec. Obecnie sytuacja w polskiej energetyce wiatrowej wygląda dużo lepiej.
Wielu inwestorów przekonało się, iż lepiej wydać więcej na nowe urządzenia, a zaoszczędzić na ich eksploatacji i zyskać większą wydajność. Energetyka wiatrowa to najszybciej rozwijający się w Polsce sektor energetyki z odnawialnych źródeł energii - w minionym roku przeszło połowa energii ze źródeł odnawialnych wyprodukowana została właśnie na farmach wiatrowych.
Jeszcze w latach 2009 i 2010 przeważająca większość wiatraków pochodziła z rynku wtórnego, teraz sytuacja zmienia się na lepsze. Nowe turbiny - choć droższe - są bezpieczniejsze. Co prawda za jedną nową turbinę wiatrakową (5 mln. zł) można kupić aż 10 urządzeń używanych, ale do tych drugich trzeba doliczyć koszty ewentualnych (i raczej dość częstych) napraw. Warto też wziąć pod uwagę, że nowy wiatrak jest o wiele bardziej wydajny od używanego, nowoczesne urządzenie potrafi swoją pracą zastąpić aż 5 urządzeń starszej generacji.
Okazuje się jednak, iż w branży nie jest wcale tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Zauważalne jest stopniowe spowolnienie rozwoju energetyki wiatrowej w Polsce. Powodów takiej sytuacji należy dopatrywać się w kilku kwestiach: po pierwsze - branży nie sprzyja nowa ustawa o OZE i rezygnacja z gwarantowanej ceny zakupu energii z odnawialnych źródeł. Po drugie - inwestorzy skarżą się na brak przejrzystych i stabilnych regulacji prawnych. Po trzecie - spółki dystrybucyjne bardzo często obciążają inwestorów kosztami wybudowania przyłączeń, a jest to kwestia bardzo kosztowna (nawet kilkadziesiąt milionów zł).

Stan techniczny i wydajność polskich farm wiatrowych pną się w górę, ale czy liczne problemy nie zahamują rozwoju energii wiatrowej w Polsce?











